Strony

wtorek, 19 listopada 2013

Testy, testy i po testach

Jakiś czas temu zgłosiłam się do programu testowania produktów
Caretero _TESTERO. Zakwalifikowaliśmy się do testów i dostaliśmy na 3 tygodnie do przetestowania krzesełko RoYo. Więcej możecie o nim poczytać tutaj RoYo
Czas dobiega końca i wypada zdać relacje ;)

Na początek jeszcze powróćmy do rozpakowywania przesyłki ;)






Krzesełko jest proste w montażu. Dałam radę :) co prawda zawsze gdzieś lubiłam pokręcić śrubokrętem i coś pozbijać, ale dawno tego nie robiłam.
Kilka śrubek kilka zatrzasków i krzesełko jest gotowe do użytku.
Za to duży plus dla Caretero, bo niektóre krzesełka mają taką budowę, że potrzeba kilku osób do złożenia ;)
Ogólnie z krzesełka jesteśmy zadowoleni. Nasze pierwsze było całe plastikowe co mi w nim nie odpowiadało, bo według mnie Natanielowi było w nim trochę twardo. Po za tym czasem lubi się odchylić do tyłu i uderzał wtedy o plastik ;/ w tym krzesełku nie ma takiego problemu bo całe jest obite ceratką dzięki czemu dziecku jest miękko. Po za tym łatwe jest w czyszczeniu, bo wystarczy zetrzeć ściereczką zabrudzenia, nie zostają żadne plamy na ceracie z jedzenia czy picia.
Minusem jest jednak (jak dla nas) to, że krzesełko jest dość szerokie u dołu i na naszą kuchnię jest ono dość spore. Dla innych będzie to pewnie atutem, ale u nas jest to trochę na minus w przypadku małej ilości miejsca. Plusy i minusy ma też blat ogólnie jest sporych rozmiarów i dla większego dziecka będzie ok. Dla Nataniela jest jeszcze póki co za szeroki i nie dostaje do końca blatu gdzie czasem ma zabawki i trzeba mu je podawać bliżej. Po za tym na naszym wcześniejszym krzesełku nie widać było tak  każdego pyłku, a tu na ciemnym kolorze jednak widać każdy mały okruszek i tak na prawdę jak Nataniel w nim siedzi to mogła bym go wycierać co minutę i po minucie znów widać jakieś zabrudzenia. Nie przeszkadza to w użytkowaniu oczywiście, ale jakoś zwróciłam na to uwagę i wycieranie kilka razy blatu gdy dziecko siedzi w nim raptem 15 minut jest jednak dziwne ;)
Kolejnym plusem  jest to, że jest osobne miejsce na blacie do włożenie kubeczka lub butelki. Dodatkowy atut to podwójna tacka, my nie zakładaliśmy drugiej, bo akurat w danym momencie nie była nam potrzebna, ale jest to jakiś plus np. gdy pierwsza ulegnie już zniszczeniu można ją zdjąć i zostanie druga nowa.
Krzesełka posiada pojemnik na zabawki. Dzięki koszyczkowi miałam pod ręką kilka zabawek i mogłam co jakiś czas je Natanielowi wymieniać, a on dłużej siedział w krzesełku i był zainteresowany zabawą. Ja w tym czasie mogłam coś zrobić w kuchni.
Kolejny atut to dwa kółka z tyłu ramy, które można zablokować. My ich nie blokowaliśmy bo krzesełko nie odjedzie, bo z przodu jest stabilne. Żeby nim przejechać trzeba najpierw podnieść przód krzesełka.
Ogólnie krzesełko jest stabilne i dobrze się użytkuje. Nataniel potrafi wysiedzieć w nim dłużej niż w pierwszym krzesełku.
Poniżej zdjęcia z testów:







Zastanawiamy się czy krzesełko nie zostanie u nas na stałe, ale jeszcze nie podjęliśmy 100 % decyzji. Na pewno jest o wiele lepsze niż nasze pierwsze, ale z drugiej strony jest szersze. Wymiary krzesełka to: 104 x 65 x 58 cm. Myślimy, myślimy ;)
Wybór kolorystyczny RoYo Caretero: niebieski, zielony, brązowy. Nam osobiście niebieski podoba się najbardziej, chociaż i brązowy też ma ciekawą kolorystykę taką niespotykaną jeśli chodzi o dziecięce kolory ;)

1 komentarz:

  1. Widać, że Natanielowi się podoba.
    My mieliśmy drewniane krzesełko i się nie sprawdziło, więc następnym razem zdecydujemy się na plastikowe :)
    Super opinia :)

    OdpowiedzUsuń