Strony

czwartek, 24 maja 2018

Mały buntownik

Kto nie słyszał powiedzenia "Małe dziecko mały problem, duże dziecko duży problem" na pewno coś w tym jest, bo małe dziecko nie będzie z nami się sprzeczać, wymuszać dyskutować. Ono jest kochane i mamusiowe i w ogóle ach i och no chyba, że płacze non stop :D
I tu właśnie pojawia się pytanie jak sobie radzić z takim "dużym" dzieckiem. Nie ma chyba uniwersalnej zasady, każde dziecko jest inne. Ba każdy rodzic jest inny. U nas największym problemem jest ostatnio ubieranie się i sprzątanie pokoju. O ile Nataniel potrafi się ubrać sam o tyle zajmuje mu to całą wieczność, a rano wiadomo, że jeszcze musi się umyć, zjeść i wyrobić do wyjścia do przedszkola. Walczymy z tym na wszystkie sposoby, tłumaczymy, czasem krzyczymy (mało pedagogiczne, ale czasami się po prostu już inaczej nie da ;). Ze sprzątaniem pokoju jest tak, że jak coś go natchnie to błyszczy i nawet się bardzo prosić nie trzeba, ale w 90 % przypadków niestety tak kolorowo nie jest. Prosi się o posprzątanie wraca się za jakiś czas, a tam ruszone może dwie rzeczy, albo i żadna. Najgorszy bałagan często panuje na biurku. Jak go widzę to mnie coś w środku po prostu roznosi. Tyle razy powtarzam, żeby rzeczy po skończonych pracach były odłożone na miejsce, jak coś szuka i znajdzie lub nie też żeby resztę poodkładał. Niestety tłumaczenie często nic nie daje i jak już nie mam sił tak zostaje, a jak mam chwilę czasu lub sił sama próbuje ogarnąć ten nieład lub czasami robimy to wspólnie.
U nas największym problemem są te dwie rzeczy, ale jest wiele innych o np. rozmowa przez telefon. To też nam się często zdarza. Rozmawiam z kimś, a Nataniela akurat ma mi coś do powiedzenia. Mówię mu, że rozmawiam, żeby poczekał to czasami jeszcze bardziej próbuje przeszkadzać. Po skończonej rozmowie mówię mu, że nie chcę podczas rozmowy, żeby przeszkadzał bo mam słyszeć co mówi do mnie osoba przez telefon, nie on. Pomaga na chwilę, a po jakimś czasie problem wraca.
Są też problemy, które akurat nas nie dotyczą, ale dotyczą na pewno innych rodzin i tu na przeciw tym problemom wychodzi książka "Mały buntownik" która pomaga nam zrozumieć mechanizmy jakie kierują dzieckiem, że tak zachowuje się w danej sytuacji, ale pokazuje też jak można rozwiązać dany problem nie "wychodząc z siebie" a w spokojny dla siebie i dziecka sposób. Książka jest zbiorem rad podzielona na kilka rozdziałów. Na każdej stronie są ilustracje dzięki czemu książka staje się czytelniejsza i łatwiej nam ogarnąć daną sytuację.
Jeśli też borykacie się z problemami jakie my mamy lub innymi to zachęcam Was do przeczytania tej książki.
Sami zobaczcie jak to wygląda 








poniedziałek, 14 maja 2018

"Chłopiec z klocków"

Jak pewnie niektórzy z Was widzieli na fan pagu pokazywałam Wam zdjęcie książki, którą czytam. Przyszedł w końcu czas na recenzję, ostatnio nie mam za wiele czasu na czytanie, ale udało mi się wygospodarować trochę czasu i nie był to stracony czas.
"Chłopiec z klocków" autorstwa Keith Stuart to współczesna powieść o tym, że rodzicielstwo czasami nie jest takie jak je sobie wymarzyliśmy, o tym, że nie wszystkie dzieci są zdrowe i o tym, że można przezwyciężyć kryzys. Napisana współczesnym językiem, czyta się ją bardzo dobrze mimo, że porusza trudny temat. Temat autyzmu i tego, że rodzicielstwo w takim przypadku jest w większości usłane kolcami, a nie różami. Z książki można dowiedzieć się o tym jak zachowuje się dziecko ze spektrum autyzmu, o tym jakie uczucia towarzyszą rodzicom i wiele innych kwestii związanych z edukacją, lękami i obawami zarówno dziecka jak i rodziców. Głównym bohaterem książki jest ojciec chłopca- Alex oraz jego syn Sam. Alex wyprowadza się z domu, bo musi przemyśleć i przepracować swoje obawy. Wszystko się zmienia gdy w pewnym momencie zaczyna grać z synem w minecrafta. Od tego czasu zaczynają się ze sobą komunikować i otwierać na siebie.
Plusem powieści jest to, że jest napisana w prosty, humorystyczny sposób dzięki czemu szybko wczuwamy się w rolę Alexa. Mnie osobiście książka pozwoliła dowiedzieć się więcej na temat autyzmu, mimo, że jakieś pojęcie co to jest i jakie są zachowania dzieci z tym spektrum miałam. Co niesamowite w niej jest też to, że nie jest to tylko powieść jest oparta na prawdziwych wydarzeniach z życia pewnego brytyjskiego dziennikarza The Guardian. W 2012 roku u jednego z jego dwóch synów, Zaca, zdiagnozowano autyzm. Początkowo cała rodzina przeżyła wielki wstrząs. W końcu Keith zaczął grać z chłopcami w gry komputerowe co stało się podstawą powieści.
Zbliżają się wakacje, a w raz z nimi odpoczynek jeśli lubicie czytać to polecam Wam "Chłopca z klocków" na pewno nie pożałujecie wyboru :)



poniedziałek, 7 maja 2018

Jak utrwalić wspomnienia

Wspomnienia to coś co trzymamy głęboko w sercu, czasami wracamy do nich z sentymentem. Co zrobić, żeby czas nie sprawił, że powoli będziemy o nich zapominać lub cześć z nich będzie zapomnianych?
Pola urodziła się tak nie dawno, a za nami już tyle chwil do zapamiętania i spisania. Na rynku ukazało się coś idealnego by uwiecznić te wspomnienia.
Dziennik Nowej Mamy to książka w formie notatnika w którym możemy spisać nasze wspomnienia, te miłe i mniej miłe chwile. Możemy pisać o rozwoju naszego dziecka, o porach karmienia. Zarazem to książka w której co kilka stron dowiemy się ciekawych rzeczy i przede wszystkim wzmocnimy naszą wiarę w to, że jesteśmy dobrymi mamami mimo, że czasem mamy gorsze dni, wątpimy w swoje siły i możliwości. Dziennik nowej mamy polecam każdej przyszłej i obecnej mamie maluszka. To także doskonały prezent jeśli idziecie na baby shower lub odwiedzacie młodych rodziców, bo książkę można położyć na półce i sięgać po nią kiedy ma się na to ochotę, a gdy nasze dzieci już dorosną możemy im podarować taki pamiętnik z ich dzieciństwa lub zachować go dla siebie na stare lata gdy będziemy wspominać nasze maluszki, które już dawno założyły własne rodziny :)












Nasz dziennik powoli wypełnia się kolejnymi wspomnieniami :) tego właśnie brakowało na rynku książki, która jednocześnie wzmacnia mamy i pozwala zachować wspomnienia :)

Jeśli chcecie wiedzieć więcej lub zakupić dziennik zajrzyjcie na Dziennik Nowej Mamy

wtorek, 10 kwietnia 2018

Rodzeństwo

10 kwietnia jest dzień rodzeństwa. Wiedzieliście o tym?
Z racji tego, że dzisiaj nasza Pola kończy miesiąc i przy okazji tego, że właśnie też dzisiaj zbiegło się to z dniem rodzeństwa pomyślałam, że napiszę Wam kilka słów o tym jak sprawuje się Nataniel w roli starszego brata.
Jeszcze przed ciążą zaczęliśmy przygotowywać Nataniela na rodzeństwo, podpytywaliśmy czy chciał by siostrzyczkę czy braciszka. Na początku był nie do końca pewny, ale jak już byłam w ciąży wszystkim mówił, że będzie miał siostrzyczkę :) i nie przyjmował do wiadomości innej opcji, w sumie wszyscy byliśmy nastawieni na to, że będzie dziewczynka chociaż ja mimo potwierdzenia na każdy usg, że jest dziewczynka gdzieś z tyłu głowy miałam, a co jak jednak będzie chłopiec. Wszystko kupione już pod dziewczynkę i po porodzie jak już sama sprawdziłam, że to dziewczynka wtedy już byłam pewna :D
Ale wracając do Nataniela, jak już byłam w ciąży to też rozmawialiśmy o tym jak to będzie jak pojawi się jego siostrzyczka. Byliśmy pewnie z mężem, że będzie początkowo zazdrosny, bo wiadomo do tej pory był sam, a tu nagle pojawi się mała istotka i rodzice będą się nią zajmować. Ale ku naszemu zdziwieniu nic takiego nie miało miejsca odkąd zobaczył małą jest w niej zakochany. Całuje ją po policzku, rączkach mówi do niej księżniczka. Nawet już dwa razy przebierał jej pampersa, dużo pomaga. Jak płacze mówi do niej, nakręca jej pozytywkę. Na spacerze chce prowadzić wózek.
Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni, bo myśleliśmy, że jednak zazdrość się pojawi, a tu zazdrość jest ale bardziej w stronę jak ktoś za długo na nią patrzy, albo coś się dzieje to mówi, że to jego siostra ;)

Mam nadzieję, że jak Pola podrośnie równie bardzo będą za sobą :)





poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Pokój małego strażaka

Dawno już miałam w głowie ten wpis, ale początkowo pokój wyglądał trochę inaczej, czekaliśmy na meble, później nie było chwili, żeby zrobić zdjęcia. W końcu dzisiaj się udało i są :) w pokoju brakuje jeszcze karnisza z firanką i zasłonkami, ale reszta już jest w miarę ogarnięta. W planach jest jeszcze stolik na lego, bo Nataniel bardzo dużo się nim bawi i ostatnio doszło sporo nowych zestawów po urodzinach i króliczku.
Ogólnie pokój miał być strażacki myślę, że się udało zrealizować marzenie małego strażaka. W planach było jeszcze łóżko remiza, ale na razie jest jeszcze tyle innych rzeczy do zrobienia, że póki co ten plan został porzucony.

 Zapraszamy do odwiedzenia dziecinnego pokoju :)









Przy biurku jeszcze brakuje krzesła, ale właśnie tu jest zazwyczaj największy nieład artystyczny. Nataniel ma głowę pełną pomysłów i wycina, rysuje, naklejka, maluje. Dlatego zawsze tu pełno kartek, mazaków, farb, flamastrów, kartonów i innych cudów. Udało mi się dzisiaj trochę ogarnąć ten nieład bo w rzeczywistości często nie widać blatu :D


Tipi jest mobilne i raz stoi na środku pokoju, raz pod ścianką a czasami w kąciku za drzwiami złożone






Ogólnie pokój jest na prawdę duży, największy w domu, a i tak część zabawek leży na podłodze, bo jest ich tak dużo, że nie mieszczą się szafkach. Dlatego teraz głównie na prezenty staramy się kupować Natanielowi lego lub książki. Bo tym przynajmniej wiadomo, że będzie zainteresowany i nie będzie stało w kącie.


czwartek, 22 marca 2018

Strażacka przygoda

Kto nas czyta wie, że od dłuższego czasu Nataniel chce być strażakiem. I o dziwo nie przeszło mu to po dniu, dwóch, miesiącu czy nawet roku. Od jakiś dwóch lat jest cały czas na czasie straż i wszystko co z nią związane. Tak się złożyło, że w miejscu gdzie urodziła się Pola jest też jedno z największych muzeum strażackich. I przez to, że po akt urodzenia trzeba było jechać tam gdzie dziecko się urodziło kilka dni temu Nataniel z tatą zrobił sobie wycieczkę i przy okazji zwiedzili właśnie to muzeum.
Wstęp do muzeum dzieci do lat 7 jest bezpłatny, dorośli płacą tylko 5 zł. Więc jeśli też w domu macie małego fana straży pożarnej i będziecie kiedyś w pobliżu to polecamy tam zajrzeć.
Nataniel był bardzo zadowolony :)








czwartek, 15 marca 2018

Zmiany

Od jakiegoś czasu pewnie zauważyliście, że na blogu mniej postów, na fan pagu też mniejsza aktywność. Ale było to z czymś związane. Zajęłam się innymi sprawami, firmą by ogarnąć wszystko na czas.
10 marca o 17:35 przywitaliśmy na świecie nowego członka rodziny. Nataniel jest starszym bratem :) a my szczęśliwymi rodzicami małej Poli. Poród był ekspresowy i każdemu życzę tak szybkiego porodu i dochodzenia po nim do siebie :) w porównaniu z Natanielem (gdzie poród był wywoływany, ale też szybki) po dochodziłam do siebie znacznie, znacznie dłużej. W tym momencie jestem 5 dni po porodzie i w sumie oprócz nawału mleka z którym walczę od wczoraj i jest normalny to czuje się super :) wiadomo, że jeszcze potrzebuje trochę więcej odpoczynku i jak mogę to kładę się z Polą i odpoczywamy.
Nataniel akurat na weekend był u dziadków kiedy wszystko się zaczęło do domu wróciliśmy kilka godzin po porodzie (ale o tym może kiedy indziej ;) i Nataniel poznał swoją siostrę w niedzielę. Był z jednej strony bardzo szczęśliwy, z drugiej zaskoczony i zmieszany, ale póki co nie ma w nim w ogóle zazdrości. Pomaga, przytula, daje buziaka na dobranoc. Więc na razie lepiej nie można było sobie wyobrazić takiej akceptacji :) Siedzimy na razie wszyscy w domu, żeby Nataniel nie przywlukł czegoś z przedszkola, szybko każdy z nas odnalazł się w nowych rolach więc na prawdę lepiej sobie wszystkiego nawet nie mogła bym zaplanować :)







środa, 21 lutego 2018

5 urodziny Nataniela

Czas tak szybko leci. Pamiętam pierwsze mamo, pierwsze kroki, pierwsze wspólne wakacje, pierwszy ząbek i wiele innych pierwszych rzeczy, a teraz mam już w domu samodzielnego przedszkolaka, który każdego dnia zaskakuje swoimi umiejętnościami i mądrością w jaki poznaje świat. Nie zawsze jest kolorowo i nie zawsze jest grzeczny ;) ale nie zamieniła bym tych 5 lat z nim, na 5 lat bez niego.
W tym roku motywem przewodnim urodzin był psi patrol.
Goście dopisali, my postaraliśmy się, żeby na stole nic nie brakowało. Nataniel bardzo zadowolony z tego, że mógł pobawić się z dziećmi i z prezentów więc uważam kolejne urodziny za ogarnięte i udane. Urodziny tym razem obchodziliśmy kilka dni wcześniej w sobotę, a dzisiaj Nataniel pojechał na wycieczkę z dziadkami.