Strony

czwartek, 29 sierpnia 2013

Tako laret wózek nasz

Tak jak wczoraj pisałam, żebyście się spodziewali posta o naszym wózku więc mnie naszło i napiszę go już dziś.
Wózek wpadł w oko najpierw mojej mamie jak przechodziła koło sklepu dziecięcego. Później zobaczyłam go ja byłam zachwycona, następnie zabrałam tatę i męża też byli na tak:) i na końcu siostrę, której też wózek przypadł do gustu więc nie było innego wyjścia jak decyzja ten będzie nasz spośród tylu innych:). Wybór kolorystyczny też nie był bardzo trudny fuksjowy chociaż cudny dla chłopca się nie nadawał;) szary w katalogu ładniej wyglądał niż w rzeczywistości, został fiolet i granat (w sumie to nawet nie granat tylko taki ciekawy odcień niebieskiego;) inne kolory odpadły na starcie. Wybraliśmy z mężem drugą opcję. Wózek kupiliśmy w opcji 3 w 1. Przyszedł jak byliśmy jeszcze z Natanielem w szpitalu (bo przecież chociaż był wybrany mieliśmy jeszcze sporo czasu na jego zakup, jednak okazało się, że się myliliśmy;).
Co mnie w nim urzekło - to, że był niedużych rozmiarów w porównaniu do innych zależało mi na tym, bo ja do wielkich nie należę i śmiesznie bym z dużym wózkiem wyglądała, po za tym kolorystyka inna niż wszystkie, fajny design i parasolka w ciekawym kształcie.
Po wypróbowaniu go już z Natanielem w środku stwierdziłam, że jestem zadowolona z zakupu, koła solidne jak na nasze Polskie chodniki właśnie takie najlepsze - pompowane. Jest skrętny i dobrze się go prowadzi, lekko.
Ale, żeby nie było tak kolorowo opiszę też co mi się nie podoba. Możliwe (i taką mam nadzieję), że to tylko mój egzemplarz taki felerny w parasolkę po drugim rozłożeniu pękł w niej jeden drut niestety do reklamacji nie było szans jej wysłać, bo zaczęły się upały, a mój synek jak tylko słońce koło buzi miał to już grymasił, że mu świeci;) także na gwarancje poczeka do jesieni. Druga rzecz to coś nie tak jest z uchwytem już kilka razy łapałam ją w locie, żeby krzywdy synowi memu nie zrobiła. Wydaje mi się, że po prostu za mało trzyma ten otwór co to się parasolkę w nią wkłada i po wytrzęsieniu po naszych super ekstra chodnikach po prostu wypada, ale to chyba jedyny największy mankament tego wózka. Powiedziała bym nawet, że nie wózka tylko jego wyposażenia. Za to plusem jest kosz na zakupy pod wózkiem nie jest to jakaś tam byle jaka siatka jak w niektórych wózkach ale solidny materiał można sporo wrzucić, jest pojemny. Jedyny minus, że coś większego, żeby tam włożyć to trzeba się trochę namęczyć, bo trochę ma mało przestrzeni między koszem, a stelażem.
To chyba tylko dwa minusy tego wózka, co w porównaniu do innych myślę, że nie jest to dużo.
Fotelik też jest bardzo fajny wkładka wyjątkowa, bo wychodząc ze szpitala było zimno, a wkładka była z ciepłego materiału bardzo dobrze dopasowuje się do dziecka. Fotelik jest wygodny i nasz synek już w wielu miejscach w nim był:) Dodatkowy atut to adapter. Jak jedziemy na zakupy nie zabieramy gondoli. Wystarczy stelaż, adapter wpinamy fotelik i gotowe:)
Wiele osób zwraca na nasz wózek uwagę, bo ma intensywny kolor po za tym wydaje mi się, że po prostu ma to coś w sobie. Najbardziej się cieszę z tego, że tako to Polska firma, która ma na prawdę produkty na wysokim poziomie i nie odbiegają niczym od innych o wiele droższych firm.
Poniżej co by Was nie zanudzić samym opisem kila zdjęć z naszym tako laretem:





 Dwa ostatnie zdjęcia są z powrotu ze szpitala:) Ach jak ten czas leci.

1 komentarz:

  1. Ja się "zakochałam" w wózku Bebetto Luca. Ciemny grafit na białym stelażu prezentuje się świetnie.
    Byłam w tym sklepie i oglądałam go na żywo.
    Cena znośna, prowadzi się super i na tych białych kołach...
    Zastanawiam się tylko czy wybrać fiotelik Ramatti czy dołożyć trochę i wziąć Maxicosi.

    OdpowiedzUsuń